poniedziałek, 14 lutego 2011

Rozdział 2

Rozdział dedykuję mojej kochanej Annie, z  którą przeżyję najwspanialsze chwile w Stanach! kochana, to będzie najlepszy rok w  naszych życiach! <3 Kocham Cię!

                                                                         ***

Nie wiem, dlaczego wcześniej nie zauważyłam tego chłopaka. Jest taki pogodny i mam z  nim tyle tematów do rozmowy. A jego oczy? Są cudowne, czekoladowe...To pewnie kolejne małe zauroczenie.
-Ashley, jedziemy z  tatą i Em do sklepu, chcesz coś?-krzyknęła mama z  dołu.
-Żelki i butelkę Sprite!- krzyknęłam i udałam się do łazienki. Umyłam włosy szamponem o zapachu czekolady, a jego zapach unosił się w  całej łazience. Doprowadziłam włosy i twarz do ładu i w szlafroku udałam się po jakieś ubrania. Doprowadzona do ładu i składu zeszłam do kuchni, aby coś zjeść, ale zastałam tylko pustą lodówkę, więc wzięłam jabłko i wróciłam do pokoju. Odpaliłam laptopa, który ledwo żyje i zalogowałam się na twittera.
* Świetnie się wczoraj bawiłam i dziękuję @justinbieber za uratowanie mnie w sklepie!*- napisałam, po czym kliknęłam tweet. Najwyraźniej był offline, gdyż nic nie odpisał. Zabrałam się za lekcje, bo jutro poniedziałek. Odrobiłam angielski i algebrę, powtórzyłam na chemię i spakowałam torbę. Znudzona usiadłam w  salonie i włączyłam telewizję, skacząc po kanałach zauważyłam, że samochód wjechał na podjazd i rodzice wracają  z zakupami. wzięłam paczkę żelek i poszłam na górę. Rzuciłam się na łóżko nie wiedząc co z e sobą zrobić.
-Em!-zawołałam siostrę.
-Co?-zapytała wchodząc do pokoju.
-Zrób mi masaż.-powiedziałam z proszącą miną. Wiedziała, że się jej odwdzięczę, wiec udało mi się. Ona robi najlepsze masaże.
-Widziałam, że wczoraj cały dzień spędziłaś z  tym, jak mu tam... Bieberem.-powiedziała masując moje plecy.
-Ma na imię Justin i jest mega sympatyczny.-odpowiedziałam, uśmiechając się pod nosem.
-Tylko nie mów, że się zakochałaś!- krzyknęła, aż podskoczyłam.
-Nie... nie wiem. Lubię go i tyle.-odpowiedziałam niepewnie. Sama nie wiedziałam co czuję... Mam to w  naturze, że szybko się zakochuję.
-No dobra, podoba mi się.- powiedziałam siostrze.- Ale nikomu ani słowa!- dodałam z groźną miną.
-Spoko,a  tak przy okazji, rozmawiałaś może z  Jamiem?-zapytała. No tak, zapomniałam wspomnieć, że moja młodsza siostra jest po uszy zakochana w Evansie.
-Nie, nie mam o czym rozmawiać z tym kretynem.-odpowiedziałam kręcąc głową.-Czy ty nie widzisz, że ten koleś nie ma mózgu?-zapytałam.
-On jest cudowny.- powiedziała rozmarzona. Pokiwałam głową z  niedowierzaniem, że mam siostrę wariatkę i wróciłam do pozycji leżącej. Zjadłam obiad i tak minął dzień. Jutro znów się z nim zobaczę!

***
Króciutki i do dupy -.-
Ale może Was zachęcę do czytania i KOMENTOWANIA, to dla mnie ważne, żeby wiedzieć co sądzicie!
Piszę dla Was i mam nadzieję, że ktoś to czyta....
Buziaki
Mrsbieber

10 komentarzy:

  1. Według mnie - świetne ; **

    OdpowiedzUsuń
  2. czekoladka199715 lutego 2011 20:39

    Super ci idzie, jak na początek ;) Tylko dłuższe rozdziały dawaj... proszeee ;))
    Czekam na nową notke <#3

    OdpowiedzUsuń
  3. Super, Super, super...... czekam na next:D

    OdpowiedzUsuń
  4. super czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  5. no przyznaje że ten był cienki kochana XD :* czekam na next <3 ps. to ja Monia

    OdpowiedzUsuń
  6. Super opowiadanie mam nadzieję, że się doczekam kolejnych części ;D

    OdpowiedzUsuń
  7. opowiadanie jest ok . jak będzie NN to poinformuj mnie na my-sunshine-bieber.blog.onet.pl z góry dzięki i pozdro :D

    OdpowiedzUsuń
  8. No i co miało być codziennie przez 2 tygodnie a ty nic nie ma ? ;(

    OdpowiedzUsuń
  9. nic nie ma a mialo byc przez 2 tyg. a mamy 30 . 03 ; /

    OdpowiedzUsuń
  10. Napisałam bloga. To adres : http://bieber-angel.blog.onet.pl/ Teraz ja się poczuję taka fajna, bo ty będziesz czytać mojego bloga. Chyba, że ci się nie spodoba... :) Koni

    OdpowiedzUsuń