-Ash, wstawaj już 4:30.- powiedziała Emily cicho wchodząc do mojego pokoju. No tak! Wycieczka do NY na jarmarki świąteczne.
-Dzięki, że mnie obudziłaś.- uśmiechnęłam się do siostry. Wzięłam szybki prysznic, umyłam zęby i nakremowałam buzię. Ubrałam ciemne rurki, długi brązowy sweter i długie brązowe, wiązane kozaki. Maznęłam rzęsy tuszem i zeszłam na dół, na śniadanie. Mama czekała uśmiechnięta z naleśnikami.
-Cześć.- posłałam rodzicielce ciepły uśmiech i zabrałam się za jedzenie. Po chwili dołączyła do mnie Em. Po "śniadaniu" wróciłam do pokoju po torbę i Ipoda i udałam się do samochodu. O 5:15 byłyśmy pod szkołą.
Przywitałam się z klasą i zajęłam miejsce w autokarze. Odpaliłam Ipoda i poczułam, że ktoś mnie szturcha. Jamie Evans, szkolny playboy, kapitan drużyny footballowej nie ma z kim usiąść.
-Wolne?-zapytał. W odpowiedzi tylko wzruszyłam ramionami i wróciłam do patrzenia się za okno z słuchawkami w uszach. Na niebie jasno świeciły gwiazdy, no bo czego się spodziewać w grudniu po godzinie piątej rano. Niebo powoli jaśniało, a ja coraz bardziej się nudziłam.
-Dlaczego ze mną usiadłeś?-zapytałam z nudów chłopaka siedzącego obok.
-Nie było już wolnych miejsc.- wzruszył ramionami. No tak, przecież to szkolny "Bóg" , z jakiego innego powodu mógłby ze mną usiąść. Patrząc przed siebie doczekałam postoju. Poszłam do toalety, a później udałam się do pobliskiego sklepu. Wzięłam wodę mineralną, batonika i udałam się do kasy. Kiedy kasjerka czekała na zapłatę zorientowałam się, że nie zabrałam portfela z autokaru.
-Proszę chwilę poczekać, zapomniałam portfela.-powiedziałam zażenowana tą sytuacją.
-Czekaj, ja zapłacę.- powiedział Justin stojąc za mną i uśmiechając się delikatnie.
-Nie, ja zaraz wrócę.-powiedziałam lekko zawstydzona..
-Nie ma problemu, ja zapłacę.- odpowiedział wyciągając pieniądze i wręczając kasjerce.
-Dzięki, zaraz Ci oddam.- powiedziałam z uśmiechem.
-Spoko, nie musisz, to tylko woda i batonik.- powiedział podając mi moje zakupy. Wchodząc do autokaru automatycznie udałam się po portfel i zwróciłam Justinowi pieniądze.
-Dziękuję.- powiedziałam z uśmiechem, podając mu odliczoną kwotę. Uśmiechnął się ciepło, a ja usiadłam na swoim miejscu. Nie znalazłam tematów do rozmowy z "kolegą" siedzącym obok, tak więc milczałam całą drogę. Wysiadając z autokaru postanowiłam pójść do Starbucksa na kawę. Poinformowali nas o czasie zbiórki i powiedzieli, że mamy czas wolny, więc bez dłuższego zastanowienia udałam się do kawiarni.
Płacąc za duże karmelowe frapuccino zobaczyłam, że w kolejce stoi Justin. Podeszłam do niego z uśmiechem.
-Hej, widzę, że tym razem nie zapomniałaś portfela.- powiedział śmiejąc się.
-Nie.- odpowiedziałam i poczekałam, aż On kupi swoją kawę. Usiedliśmy przy stoliku, a po chwili dołączył do nas jego kolega.
-Siemka Biebs!-powiedział,a po chwili się zaciął.-..O hej. Jestem Christian.-uśmiechnął się, podając mi rękę.
-Ashley.-odpowiedziałam. Pogadaliśmy chwilę, po czym stwierdziłam, że chcę iść pozjeżdżać na pontonach z góry śniegowej. Zwarci i gotowi ruszyli za mną. Cały dzień spędziliśmy razem i nim się obejrzałam, siedzieliśmy już w autokarze wracając do domu. Nawet nie wiedziałam, że tak świetnie będę dogadywać się z Justinem. Po powrocie do domu szybko się wykąpałam i poszłam spać, zadowolona z wycieczki.
***
Wiem, że krótki, ale jeszcze nie załapałam takiej weny ;)
Mam nadzieję, że się podoba, piszcie w komentarzach czy Wam się podoba.
Informuję tylko na GG więc możecie zostawić je w komentarzu, lub piszcie do mnie na
7420031.
Buziaki,
MrsBieber
Hej :) Super rozdział :) czekam na NN :)
OdpowiedzUsuń